Armia Xięstwa Warszawskiego po 200 latach ponownie pod Smoleńskiem Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 12 Sierpień 2012 09:47

W dwusetną rocznicę bitwy pod Smoleńskiem z 1812 roku, na zaproszenie władz rosyjskich rejonu smoleńskiego i naszych przyjaciół ze stowarzyszenia Otieczestwo kolegi Gapienki, Wojsko Polskie ponownie biło się pod Smoleńskiem. 

Ponieważ wyprawa dotyczyła inwazji na wielkie imperium, postanowiliśmy jechać potężną siłą. Legia Nadwiślańska pod dowództwem Andrzeja Ziółkowskiego, artyleria Dywizji XW pod dowództwem Wojtka Borkowskiego, Dywizja XW w składzie 2,4,7,12 Pułki Piechoty ze sztabem w składzie Arkadiusz Czartoryski, Waldemar Zubek, Jan Nałęcz, Sebastian Teusz i Paweł Chodoruk. Sprawy organizacyjne i kancelarię wyprawy trzymała w rękach Joanna Kamińska. 

Najpierw jednak była granica i dziewięć godzin oczekiwania. Sztab wyprawy próbował przełamać opór rosyjskich pograniczników, a ponieważ na pokładach trzech autokarów mieliśmy około 100 karabinów i armatę, nie było to łatwe. Wiadomo, że imperium rosyjskie jest mocno strzeżone. Na granicy w miejscowości Buraczki odnieśliśmy kilka pierwszych zwycięstw. Nie zgodziliśmy się na wyjmowanie z autokarów żadnych bagaży, nasza armia na skwerku granicznym opróżniła zapasy podróżne mocnych napojów, a w pewnym momencie Asia przejęła komputery rosyjskich celniczek i sama produkowała dokumenty do dalszej podróży. 

Po boju granicznym była nocna podróż do miejsca biwakowania wojsk. Fatalny stan dróg, brak oznakowania i oczywiście graniczne zmagania, spowodowały mocne spóźnienie do Smoleńska. Niejako z marszu, po lekkim przygotowaniu na postoju przed Smoleńskiem, pojechaliśmy prosto do Gniazdowa. Zachowany do dzisiaj w nienaruszonym stanie budynek dworca z 1940 roku przypomina tragiczne dzieje pomordowanych polskich oficerów. Po kilku kilometrach dalszej drogi przyjechaliśmy do Katynia. Msza święta odprawiona przez naszych księży, Marka Kondratowicza i Grzegorza Mierzejewskiego, na Polskim Cmentarzu Wojskowym w Katyniu, zapadnie na zawsze w pamięci. Wszystkie panie, które brały udział w naszej wyprawie, otrzymały przygotowaną w kopercie przez ks. Marka kopię listu - wiersza wysłanego z Katynia przez zamordowanego oficera. Uderzenie w katyński dzwon, zapalenie zniczy i hymn Polski dopełniły uroczystości. 

Biwak pod Łubino wojsko XW rozbiło sprawnie i według ustalonego porządku. Szef placu Sebastian spisał się na medal. Trzeba przyznać, że rosyjska gościnność już na miejscu była dobra. Woda, całkiem znośne toalety, nader wesołe towarzystwo, polowy bar dla wojska - wszystko na plus. Nareszcie nadeszła sobota (4 sierpnia) i podchody Sokołowa, który chciał objąć dowództwo nad oddziałami Wielkiej Armii. Trzeba przyznać, że robił to zręcznie i z szacunkiem. Wszak wyszkolenie i wielkość polskiej armii robiła wrażenie. Po udanych manewrach o godzinie 15 ruszyliśmy do boju. Wojsko Xięstwa Warszawskiego stanowiło centralny batalion. Prawie stu ludzi w linii pod dowództwem Kapitana W. Zubka. Trzy plutony dowodzone przez Jana Nałęcza, Pawła Chodoruka i Kubę z dwójki, działały bardzo sprawnie. W centrum batalionu poczet sztandarowy w składzie: oficer orłowy Arkadiusz Czartoryski i saperzy Paweł Staniszewski i Piotrek Sobieralski. Na lewym skrzydle mieliliśmy naszą Legię Nadwiślańską a na prawym Gwardię Francuską. Wsparcie zapewniała artyleria dywizyjna SAD Arsenał. Poszliśmy na główną redutę, która była obsadzona artylerią i broniona przez gwardię rosyjską. Reduta została zdobyta, a nawet wyleciała w powietrze, grzebiąc pozostałych obrońców. Dużo strzelania ogniem batalionu i sprawne manewrowanie naszej dywizji spowodowało lekkie naruszenie scenariusza. Wiadomo, Wojsko Polskie poszło za daleko na wschód, co odnotował spiker w otoczeniu wielotysięcznej publiczności. Bitwę zgodnie oceniamy za bardzo udaną. Pod wrażeniem naszego wyszkolenia i walki byli rosyjscy dowódcy, którzy już w obozie zgodnie nas… podziwiali. Tuż po bitwie odbyła się uroczystość pochówku żołnierzy rosyjskich i żołnierzy napoleońskich, poległych 200 lat temu i ostatnio ekshumowanych z pola bitwy. Była uroczysta modlitwa za zmarłych, którą poprowadzili księża Marek (w mundurze P4PXW)  i Grzegorz (w habicie zakonnika). 

W niedzielę, 5 sierpnia, ranne zwijanie mokrego obozu i wyjazd do Smoleńska. Pod murami Smoleńska, które Polacy szturmowali w 1610 roku i w 1812, urządziliśmy uroczystość wręczenia pamiątkowych odznaczeń. Obok majestatycznie wznosiła się druga co do wielkości w świecie prawosławnym cerkiew pod wezwaniem Zaśnięcia Maryi Panny, poświęcona oczywiście wojnie z Polską z lat 1609-1619. 

Ostatnim akcentem wyprawy był przejazd na lotnisko i miejsce upamiętnienia katastrofy samolotu z Prezydentem Lechem Kaczyńskim 10 kwietnia 2010 roku. Modlitwa za zmarłych, zapalony znicz i wizyta w miejscu, które pozostaje tajemniczym symbolem współczesnej historii Polski, była godnym zwieńczeniem wyprawy do Rosji. Powrót do domu po wielkich pustkowiach Rosji i dosłownie bezdrożach, był już dosyć sprawny. Na granicę wjechaliśmy wprost na bramki, a pomoc Pani Konsul Lucyny Morawskiej z St. Petersburga spowodowała sprawną odprawę. Zdjęcia zrobione przez Tomka Lendę z Ostrołęki mówią same za siebie. 

A.Cz.


Zmieniony: Niedziela, 12 Sierpień 2012 12:14